Griss 1 2009-08-10 21:27:44

Kalistera!
Tu będę wrzucał info, jak tylko będzie dostęp do sieci i będzie się chciało coś napisać. Przylecieliśmy wczoraj z Katią tutaj koło 11, czyli o naszej dziesiątej. Wiązało się to z wstaniem o 3.45. Podróż jak ta lala, nalewka przetrwała. Autobus z lotniska do Pireusu niecałą godzinę, kierowca hardkorowiec, u nas by się zeszło z pół godziny dłużej na bidę. DUżo motorów, wszyscy prawie bez kasków. Grecy jednoczesnie leniwi i narwani, jarają dużo (Jakuzz przyjeżdżaj). Dusia gości przednio, kawalerka w Pireusie, do metra mamy 10-15 minut.
Wczoraj oswojenie z miastem, browar na skałach pod Akropolis, widok niczego sobie, a dzisiaj 'plaża, dzika plaża' i morze slone, więc pływanie idzie. Guronc jest, mnie to gra, pijemy dużo kawy i żremy arbuzy.
Tyle co miasta widzieliśmy, to można napisać, czego z resztą można się spodziewać, że wpływy się mieszają, trochę z Turka, trochę z Greka i tak dalej. Planujemy jutro Akropol, jak turysty. Chcemy też popłynąć na jedną z wysp, rozbić na dziko, skonsumować nalewkię i szalej dusza szalej. Polaków trochę jest, podobno większość taka, że lepiej się po polsku nie odzywać obok, coby wsi nie było. CHoć dziś nad morzem spotkani średnia krajowa. Choć generalnie wlasnie było bardziej polsko niż w Ustce czy innej Łebie. Polacy na plaży, Polacy w wodzie. "A państwo to skąd? BO my z Gdańska." I bedzie tyle i będziecie mogli te wpisy obejrzeć na mła młaj spejsie, ale lepiej na tym blogu.
PS. Wpis robimy z placu w centrum, bo koleś od ktory 'pożycza'internet chyba się wczasuje.
Hasta la vista.

skomentuj (3)

Projekt. 2008-11-03 10:45:24

Pominąłem wiele ważnych wątków, ale tego nie omieszkam. Konieczny jest też kontekst historyczny. Percepcja Huberta nie pominęła jakiś rok czy dwa temu, że wszędzie pojawia się to magiczne słowo projekt, już nie ma audycji, zadań i tym podobnych. I udało mu się - ukierunkował moją uwagę na to słowo, które się śledzi mnie z manią. A oto fragment rozmowy:

hubert ljutened 10:30:15
no... u mnie nawet w tej giercie byl koles co mial oryginalny nick;D "proj3ct" :D:D nie zaden killer zbyszek_pompka czy volverine tylko prodżekt :D
Kuba 10:30:34
o kurwa, panie, żyjemy w matrixie
Kuba 10:30:43
to jest znak zbliżającej się apokalipsy
Kuba 10:30:55
nie, to nie będzie apokalipsa
Kuba 10:31:03
to będzie projekt "apokalispsa"
Kuba 10:31:05
:D
hubert ljutened 10:33:33
hehe
Kuba 10:34:15
nawet w radio nie ma audycji
Kuba 10:34:23
tylko cały projekt z nimi związany
Kuba 10:34:32
do roboty muszę naoisać podsumowanie projektu
Kuba 10:34:34
panie
hubert ljutened 10:35:36
pisz pisz.. rośnie z Ciebei młoda polska elita = kadra meneDŻERska która wdraża nowe projekty:D to takie biznes trendy:D
Kuba 10:37:51
tak, tylko jakie co w tym wszystkim jest tym clue?
Kuba 10:37:56
i jaki mamy target?
Kuba 10:38:09
do naszego projektu:D
hubert ljutened 10:38:42
to jest najlszepsze ze targetem jest zawsze wprowadzanie coraz to lepszych projektów:D
Kuba 10:38:56
<lol2>

skomentuj (2)

Super Girl and Romantic Boys ajajajaj 2008-10-09 18:40:52

„Jest już późno, piszę.” (taki miał być pierwotny tytuł, bo napisałem we wtorek toto, ale kacznetu nie było). 

Sprawy mają się tak, że jednocześnie mamy ten lęk przed zmianą, co warunkuje to życie bardziej synek niż ci się wydaje, ale też ta zmiana monotonię ubija i w tej walce dwóch sił, coś się potrafi urodzić. A to gwoli wstępu, że się wyprowadziłem z aka (dla niewtajemniczonych – z akademika) i mieszkam z Bońkiem. I tak na pierwszy rzut oka, to fajne jest to, że masz ten czas dla siebie, możesz sobie usiąść i nic ci nie przeszkadza, ludzi trzydziestu dziennie niet i wyłażenia na rewir. Jeśli mam powiedzieć o wadach, to się pokryły nieco z plusami i nie wychodzę już na korytarz, bo tylko schodowa klatka, no i ZiP nie ma tylu w jednym miejscu. Siedzą się znaczy wyznawcy czarnej elki i Gilette, ale jeszcze nie mieliśmy przyjemności.

PrzedPrzedWczoraj sieknęliśmy z Pietrkiem audycję, sieknęliśmy też pod audycję i po audycji. Potem poszliśmy na Handsome Furs do Jadłodajni. Wcześniej grała Gra Pozorów, ale gastrykowi zagrały kiszki marsza i poszliśmy na kebabcze. W menu był nawet ‘falafyl’, ale na melinie go nie było już. Jak wróciliśmy to gwiazdy wieczoru już wbijały na scenę. To duet taki, mąż i żona. Generalnie chyba w Montrealu (bo HF są z Montrealu) mają zajawkę na robienie rodzinnych zespołów, bo przecież Regine i Win z Arcade Fire też hajtnięci (przez jakie ha?). I nawet nawet zagrali, bez rewelacji, ale na poziomie i typka sceniczne zachowania ma pierwsza liga, a nawet ekstraklasa. I podobna do Kaśki z Wici studiów warszawskich.

A właśnie, w czwartek w Centralnym Domu Kultury, czyli w CDQ, w Warszawie na Burakowskiej (niedaleko em si Maczka i Arkadii) gra Super Girl and Romantic Boys. W półświatku głośno o koncercie. Jak spotkaliśmy Wierzbę, to jeden z pierwszych tematów, czy idziemy na SG&RB w czwartek. No kierwa, poroste, że idziemy. W planach punkowskie malibu i disco elektro. Więc jak lubisz piosenki o niespełnionej miłości + klawisze + kicz + damski wokal, to dozo w czwartek.  Uououooo! Czyli dziś.

skomentuj (0)

Audycja, że panny lecą. 2008-10-05 19:54:43

Co wie większość, w poniedziałki w timwiadro (teamradio.pl) o 19 audycję nadaję yo!

No dobra, pisałem z godzinę w czwartek zapowiedź, ale pendrajw mi nawalił i nie ma - to jako usprawiedliwienie. Ale wrzucę ją, to się dowiecie jakie plany.

Na razie będzie taka rozgrzewka - to co zachwyciło w wakacje, trochę wspomnień, 3 miesiące w końcu.

Ha, ale to dopiero sensacja!
 Na jedną trasę reaktywowali się Super Girls i Romantic Boys - legenda polskiego electro new romantic
 i innego kiczowatego brzmienia (np. tu http://pl.youtube.com/watch?v=2ppK4CAo08A&feature=related).

<img src="http://teamradio.pl/images/news/hfpatd.jpg" class="left">
No a na pewno będzie handsome furs,
bo bezpośrednio po audycji, o 20 zaczyna się koncert (właściwie najpierw supporty)
http://www.myspace.com/handsomefurs

A ja się postaram ściągnąć kogoś do studio.
Zapraszam w
poniedziałek o 19!
www.teamradio.pl
Audycja, że panny lecą

skomentuj (0)

Bela Lugosi's dead 2008-09-23 01:06:32

Sprawy mają się tak, że obejrzałem już wszystkie odcinki Simpsonów, które miałem na dysku, więc uploadinguje się jakiś ze strony z kreskówkami – czyli www.kreskowki.fani.pl. Podaje adres, bo kiedyś Zdzichu mówił, że to dobra strona, a inna gdzie są kreskówki też (tej już nie podam:) to frajers i kopiują od nich. Mam tylko nadzieję, że nie na odwrót.

Generalnie we wrześniu zrobił się listopad, co w kraju, gdzie przez 8 miesięcy jest zjebana pogoda, nie napawa optymizmem. A wiadomka, jesień,  to i czas na zadumę, już „nie osiedlowe akcje”, „boisko żwirowe, wszystkie strzelone gole”. Muzycznie to ta pieprzona nostalgia. Z jednej strony podczas w stolicy pobytu zerknąłem na płyty Bońka i pomyślałem: Kuba, fuck the system (again) [Zauważył ktoś nawiązanie do Britney?]. No i Włochaty, Choking Victim, Klinika. Ale trafiło też na inną bajkę, gdzie Eternia na przykład. Ale nie ma co się dawać - każdy wie, że „im są starsze to jaskrawsze” i widzim je jaśniej.   Ahooi!

PS. Zagadka: Kto wie (najlepiej bez Wikipidii), kim był Bela Lugosi?

skomentuj (1)

Spacer po Żyrardowie - podsumowanie powiedzmy 2008-09-15 13:11:14

Zajdzik (14-09-2008 15:10)
ale S***** wczoraj rozjebał, nieprawdaż ?? ;)
Kuba (14-09-2008 15:10)
no szkoda, że nie poszliśmy na cmentarz
Zajdzik (14-09-2008 15:11)
ale na ten żydowski, bo taki kameralny
Kuba (14-09-2008 15:11)
i pomniki fajne
Kuba (14-09-2008 15:11)
nie takie potężne
Zajdzik (14-09-2008 15:12)
no, szkoada tylko ze za komuny to burzyli pomniki
Zajdzik (14-09-2008 15:12)
a kości zostały
Zajdzik (14-09-2008 15:12)
moze kiedys sie pojawią w tym serialu na polsacie
Kuba (14-09-2008 15:12)
precz z komuną!

skomentuj (2)

Wakację ehę 2008-09-12 18:09:08

To jest najgorsze, jak chcesz zapisać to, co pamiętasz jeszcze, żeby zapisać, jak nie możesz zapisać, a jak już możesz, to niekoniecznie pamiętasz albo słowami się to nie staje.
Generalnie sprawy mają się tak, że ostatnie 2 tygodnie to razem z Katriną i z Piotrunią też część śmigaliśmy po kraju naszym, szynowymi pojazdami przeważnie monopolisty pekape, ale nie tylko bo i Arriva i wiesz, żyjem w tej Polsce czy co, ale ta z Dolnego Śląska to inna Polska, niż z Podlasia na przykład, bo na Dolnym Śląsku to kradną węgiel, a przy Białymstoku to drewno i przemyt pełną gębą.

Po drugie najgorsze jest to, jak nikt nie rozkminia, że ten dworzec to niejako wizytówka i tu się pojawia moja szkoła, co wie o efekcie pierwszeństwa i zmienianiu opinii ze złej na lepszej i powiem, że jak zobaczysz taki dworzec chujowy na początku, to potem musisz mieć Rynek a'la Kraków albo nie-wiem-jakie kamienice, coby obraz pozytywny mieć. Z resztą nieważne.
I tak na przykład, jakby ktoś jechał do Legnicy, to są dobre zapiekanki, tylko trzeba panią poprosić, żeby dała też surówkę, to dolicza ona wtedy 50 groszy polskich i masz zajebistą generalnie zapiekankę. To jest jakby jedyny plus Legnicy, nie żebym chciał dyskredytować z miejsca to miasto, ale ja innych nie spotkałem.

  Poza tym panowie taksówkarze, czyli popularne złotówy (a oni też w sumie byli spoko), powiedzieli nam, że jest spoko hotel za stówkę tak za stacją (trzeba przejść przez 5 peron i potem w lewo i zaraz jest hotel). Nie żebyśmy ganiali po hotelach za stówkę za własne ecie-pecie – zwracali nam, znaczy się zwrócą nadzieję mam. I jak się już wyjdzie to jest bilbord hotel arkadia i 3 gwiazdki przy nim (***) i strzałka do przodu. Patrzymy, a tam taki komuszy blok, hotel napis nie podświetlony, ale nam się łączność z bazą jakoś nie załączyła, poszliśmy, dziwne, bo wzięli od nas tylko 74,90, to taniej niż mówili, ale tej łączności z bazą dalej nie mieliśmy i poszliśmy do pokoju, przy okazji były takie tabliczki, przy recepcji na przykład, że „nie odpowiadamy za rzeczy wartościowe pozostawione w pokojach” albo „prosimy o wyjmowanie odbiorników radiowych (pewnie nie umieli odmienić radio – ja też nie umiem) z samochodów ze względu na częste kradzieże. I jak się już zamelinowaliśmy, poszliśmy jeździć i generalnie to popadały te kopalnie, przemysł poszedł, bida została, „kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi”.

Taki Strzegom na przykład, zeszyty robili, granity czy grafity, a teraz, panie, stacja zamknięta, kłódki pordzewiałe, szyb to resztki w ramach zostały, przejście podziemne dechami zabarykadowane. Ano. I koleżka mówi: „co z tego, że wprowadzili nowe szynobusy, jak jeżdzą cztery razy dziennie i to w złych godzinach”. Ciekawa to okolica, Niemce tak nie  niszczyły, bo po co swoje niszczyć, to zostało parę zamków, klasztorów i innych opactw. No z Kasią jechać mamy jeszcze tam, tak tak.

  Teraz wracamy do ‘hotelu’. Przeszliśmy przez peron 5, przejście podziemne (o przejściu za chwilę), jesteśmy już na ulicy odpowiedniej i Kaśka patrzy i że co kurwa? Trzy gwiazdki? Patrzę no dalej, a za krzakami jakimi w oddali hotel właściwy się wychyla, kminisz? Tam dalej był normalny, nie taki, że najebane typy łoiły na schodach przed wejściem, a recepcja razem z nimi się bujała, a w łazience firanki. I mam zadzwonić do tej Arkadii nawet i powiem im, żeby chociaż napisali 300 metrów, bo ktoś inny jeszcze do tego gówna się wybierze.

  A największe skurwysyństwo to już SOK-i, przeszliśmy przez tory, ale nie żeby krócej było czy coś, ale przejście było zjebane, jebało uryną, ciemno, więc lepiej górą, a jak, a że od stacji dobre 300 metrów, to luz, ale nie, sok ma oko jak Sokół, a drugi ma jak Pono. Bla bla bla, mnie już prawie jak wspomnianego Sokoła niesie, już by się chcialo powiedzieć „Te, o, co pani (w tym przypadku pan) kurwa robi?! No ale on wykonywał swój zawód. Na szczęście Kaśka, jak kobieta rasowa, grzecznie, nie że „zamknij mordę pasztecie, olewam cię”, tylko tak po ludzku jakoś i pękł, pouczył jedynie, pan i władca w tej chwili wszechświata. Pewnie napierdala żonę. „To dziwki. To kurwy. To mój samochód suki!”

To tyle z Legnicy, nie polecamy, chyba, że przesiadkę zrobić, bo węzeł to trochę, to nawet by można, najlepiej tak więcej niż 15 minut, a mniej niż 30, bo się zdąży zjeść tę zapiekankę, a nie trzeba będzie za długo siedzieć. A właśnie ten bar, to jak idziesz w stronę peronów, jest po stronie lewej.

  Potem pojechali my do Jeleniej Góry, tam są zajebiste drożdżówki, czy takie pączki długie z serem, trzeba przejść przez budynek stacji, a potem chyba w prawo i tam jest sklep. Spotkaliśmy też jednego z ogarniętych kierowników, który nie był burakiem, który wpieprza kurczaka palcami i mu tłuszcz po wąsie ścieka (taki też był). I mówi, że dziecioków trochę dojeżdża i że jeździ od 81 roku i na przykład paradoks taki, że rano prowadzi pociąg z legnicy i rusza, jak już w blokach stoi z chojnowa i na przesiadkę szans brak i nikt nie przesunie, bo rozkład się tworzy z grubej księgi, a nie z tego, gdzie ludzie chcą jeździć. Albo żona kolojarza (nie, nie lecha) mówi, że jest pociąg, który jedzie do Czech i mogłaby być przesiadka w Jeleniej Górze, ale ten do Czech odjeżdża 2 minuty wcześniej, „a tak to by sobie dzieci mogły chociaż na wycieczkę do Czech pojechać”.

  Byliśmy też w Breslau i tam można polecić na rogu od razu, jak się z dworca wychodzi (architektonicznie plus) taki hotelik i można też naleśniki na jednej z bocznych od rynku. Ale chyba więcej od tego miasta oczekiwałem, chociaż to trzaby na dłużej może i na mniejszym zmęczeniu.

  Jest taki pociąg z Wrocławia do Olsztyna o 9.10 i nim wracaliśmy, tylko za Opolem (jak ktoś jechał tamtędy, to wie, że 2/3 drogi, szczególnie bliżej Częstochowy, jedzie się tempem roweru. Ale tutaj niestety była ta 1/3 gdzie jedzie szybciej. „Niestety” dlatego, że był tam też las i zakręt i niestrzeżony przejazd. My zobaczyliśmy tylko dym i prawdopodobniejsze od tego, że pod pociąg wjechał samochód, zdawało się być spalenie panewek czy coś. Niestety wjechał. Można by powiedzieć, żeby spoczywali w spokoju, niektórzy powiedzą, że pretensjonalnie itepe, ale nieważne, szkoda. Młodzi (zakładam, że Warszawiacy) dostali zastrzyku empatii i pierwsze, co zrobili, to spytali miejscowych, gdzie jest sklep i browary. Ja wiem, że to giną miliony, ale jak masz 2 nieboszczki 500 metrów od owego przejazdu, to jednak jakoś niewsmak. „Młodzi warszawiacy to szpanerzy”, jak śpiewał Kazik, jeszcze za czasów Polandu (to jego zespół pierwszy).

Tak więc stopa złapalim, koleś jechał na X-fighters do stolicy, lubił pogadać, potem z parą, co na ślub do Makowa jechała i jesteśmy w domu. Aaaa, no i mecz ze Słowenią, gdzie remis, chociaż już nawet Zlatko Zahovica nie mają. Ale my nie mamy ambicji, a na szpicy Irka Jelenia ani Wichniarka chociaż.

  Potem pojechaliśmy na wschód, „bo moje miasto to Białystok”, alfowicz Tadeusz Siekierko, Krzystof K. robią czarny pi-ar temu miastu. To co widzieliśmy to na plus, widać, że starają się odrestaurować kamieniczki, stare miasto, ale biło pustką po oczach, choć niedziela, to człowieka tam prawie nie było. Ale pamiętam, jak mieliśmy praktyki na Podlasiu, jeszcze z geografii, jak jechaliśmy obwodnicą bodajże, to blok na bloku. I hotel gołębiewski (czy gołębiowski?) yeeee.

Choć schronisko młodzieżowe w Olsztynie 200 pln tańsze wiele nie odbiegało. Tylko nie było basenu, ale co tam z basenem, jak i tak odzieży pływalniczej nie mieliśmy, a basen od 8 do 22, a my byliśmy o 22.30, a wychodziliśmy o 8. Ładny też dworzec mają, według rankingu dworców kolejowych GW wygrał, ale jebać taki ranking, bo Skierniewic nie brali pod uwagę, a zdecydowanie porównywalnie. Maja tam też taką księgarnię na piętrze na dworcu, książki tanie nawet, chociaż jeśli chodzi o książki to ja się najbardziej cieszę, jak idę na Koszykową [Warszawa] i kupuje rarytaski za 8 złotych. Ewentualnie na Brackiej w Krakowie też warto.

  Potem był Olsztyn, tam mało czasu i nie było gdzie przeczekać noc, bo sobie naukowcy zrobili sympozjum, więc pewnie burdele się zarobiły, ale generalnie nie było miejsc w hotelach. Utnę jednak opowieść, i tak nie ma dramaturgii, bo przecież już powiedziałem, że byliśmy we schronisku. Starówkę mają spoko, ale tak mnie naszło, że te miasta podobne, po-pruskie czerwone, po-ruskie jeszcze inne. Tu polecam bar pokusa, bo mają żarcie typu „polskie”, czyli w opór, ale smacznie nawet, ale czarciego placka nie polecam, bo nie da się wepchnąć.

  Ha, a po Olsztynie jechaliśmy do Grudziądza – przesiadka w Jabłonowie Pomorskim. Czekać mieliśmy 45 minut, jak przyjechaliśmy, to akurat typek zamknął poczekalnię, a ostatnia osoba sobie poszła mówiąc „dobranoc” (chyba sarkastycznie, nie?). Minuta po minucie, w wojnę Kaśkę nauczyłem grać. Myślałem, że każdy kiedyś grał w wojnę. I już było 10 minut do pociągu i okazało się, że nawet tam megafony mają, a my słyszymy: „Pociąg do Grudziądza (Kaśka podskakuje z radości) jest opóźniony o około 60 minut. Opóźnienie może ulec zmianie. Przepraszamy bla bla bla”. Tutaj atak furii z mojej strony, ale jakoś poszło. W Grudziądzu okazało się, że jesteśmy w Łodzi jednak, bo wszędzie RTS i kosze na śmieci poprzewracane, a na ulicy nie było chyba nikogo. Bo to Polska. Spanie mieliśmy na stadionie żużlowym (znaczy się tam był budynek). Fajny nawet pokój, ale dopóki nie trafiliśmy do pokoju, to się zapowiadało na sztybelnię, no.

  I na koniec był Gdańsk i tu po naszej reakcji, było mniej roboty i mieliśmy od 14 wolne i Gdańsk na plus oceniam, nawet 400 stopni do góry poszliśmy i zjedliśmy dobrą szamkę w Green Way’u za 9.90, polecam. Fajna też była kelnerka czy jak ją zwał i nie mówiła ‘r’, więc Misiek, by polubił pewnie. I koktajl bananowy za 3,50 też jest zajebisty. Gdańsk to tak na odwrót niż Wrocław trochę – spodziewałem się mniej, a było więcej. I jeszcze byliśmy w Redzie, Mariana nie było, ale smsa napisał, żeby uważać na kibiców Celticu [Reda – przyp. red.;)] i Arki. Nie było dane obejrzeć nam pojedynku z wymagającym San Marino, bo przysnęło nam się o ósmej (miało być na 15 minut), a było do ósmej, tyle że rano.

  A wracaliśmy w przedziale z dziewczyną, co w Indiach była itede itepe i to by było na tyle, żeby się tak pracę do szkoły szybko pisało…

 

 

 

skomentuj (5)
Księga zażaleń
Dźwięki
Wracając - nie Jose był pierwszy. Uświadomiony uświadamiam - Jose Gonzales coverował The Knife. A piosenka z 2003 roku, a nie z 80'.


liczniki